Ludzi tak naprawdę nie obchodzi człowiek jako jednostka, oni są zajęci czubkiem własnego nosa. Własnymi sprawami, co najwyżej cieszą się jak komuś coś przykrego się dzieje, albo życzą mu wszystkiego najgorszego. Jestem jakąś pierdoloną idealistką i romantyczką, którą wrzucono w ten bezmyślny, odrażający XXI wiek.
Nie wiem jak to powiedzieć, jak to napisać, a przede wszystkim jak się zmienić, by nie być miłą.
Jak to zrobić?, jak zrobić, by się nie uśmiechać, jak zrobić, by nie robić innym dobrze...jak to zrobić, by kurwa mać nie być MIŁYM...?
...ludzie nie oczekują od nas byśmy byli mili...oni oczekują obojętności, oczekują, by im dopierdalać psychicznie, albo fizycznie..., bo sami tak robią...
Traktują... instrumentalnie, bez emocji, bez uczuć, obojętnie i życzą tylko wszystkiego najgorszego...
... mówią...pierdolą bez głębszego sensu...zatruwają, sączą złe myśli...
.... i JA...w tym wszystkim...
...wrażliwość to dziś przeterminowany towar...ile we mnie żalu, ile we mnie złych emocji dziś...
...
Zdecydowanie za bardzo przejmuję się życiem. Przecież i tak kiedyś umrę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz