Już? Tak prędko? Co to było?
Coś strwonione? Pierzchło skrycie?
Czy nie młodość swą przeżyło?
Ach, więc to już było... życie
Słowa Leopolada Staffa skłaniają do przemyśleń. Żyjemy szybko, bardzo szybko, zapominamy o sobie samym, nie mówiąc o bliskich i znajomych. Gonimy wciąż za czymś...codzienne godzinki radości, godzinki nienawiści z tego składa się nasze życie.
O ile łatwiej byłoby żyć gdyby nie było uprzedzeń do innych ludzi, łatwiej byłoby gdybyśmy potrafili przepraszać, wybaczać...kochać...
Nie wiem czy potrafię przepraszać, wybaczać, kochać?...z wybaczaniem najtrudniej...lubię ludzi, kocham nawet, tak mi się zdaje... każdy człowiek jest tajemnicą...nie potrafię być miłą dla kogoś kto zranił mnie bardzo dawno temu...nie umiem wybaczyć słów, gestów, czynów, wiem powinnam, to takie trudne jednak i takie nie moje...święta nie jestem, czasami wychodzi ze mnie Czarownica, ale to trwa już tyle lat, a we mnie nadal blokada i niechęć...myślę o tym w taki czas...a powinnam przecież pamiętać o słowach Twardowskiego ..."Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą..." i niby pamiętam, a jednak...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz