Siebie, która na pytanie: " Jeśli nie ja, to kto?" z przekonaniem, odpowiada, że oczywiście ktoś inny. Szczęściarze w takich strategicznych rozgrywkach o własne życiorysy zazwyczaj mają przy sobie bliskich, którzy wspierają ich w poczuciu własnej wartości, dopieszczają Ego i zachęcają do sięgania po, wydawałoby się, niemożliwe . Zaś na pytanie:" Kto, jeśli nie Ja?", bez wahania odpowiadają: " No jak to kto? Ty?". Dając nam czas do namysłu, nie ponaglając i nie krytykując, np. za chwilowy brak motywacji. Czy więc szczęściarzom jest łatwiej niż tym, którzy jak samotne żagle płyną po wzburzonych falach codzienności? I tak i nie.
Bo tak naprawdę najbardziej procentuje samodzielne formowanie własnego Ja przez trudne życiowe wyzwania. To daje nieprawdopodobną siłę. Na ten lot w nieznane, gdzie zrealizują się nasze, i tylko nasze, marzenia. Te wyśnione i te upragnione. Co więcej, branie się za bary z własnymi słabościami uczy odpowiedzialności, niezależności i daje tę z niczym nieporównywalną satysfakcję, że to co zrobimy z losem, naprawdę zależy od nas. Wbrew okolicznościom i, co najważniejsze, w zgodzie z samym sobą. To wówczas przestajemy bać się życia, a zaczynamy cieszyć się tym, co w nim i z nim już zrobiliśmy. Jest wiele trudu, ale i wielka nagroda. Tak, że gdy padnie pytanie: " Kto, jeśli nie Ja?", to będzie ono dla Ciebie retoryczne.
Jutro, jutro, zawsze jutro i tak się trwoni całe życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz