niedziela, 19 stycznia 2014

Stan umysłu

Styczeń prawie dobiega końca. Nowy Rok 2014 przyszedł ot tak sobie, pojawił się w moim życiu. Poznaję go, znowu poznaję. Mądrzejsza będę za rok. Mądrzejsza? No tak, o kolejne doświadczenia. Będę miała wspomnienia, lepsze, gorsze, dobre, złe. Znowu będę o nich myślała, Do diabła z tymi myślami, chciałabym zapominać niewygodne sprawy, bolesne, te które uwierają i boli od nich straszliwie głowa od razu,ale tak się nie da. One są i długo pozostaną zanim staną się obojętne i nic nieznaczące. Po co czujemy? Po co myślimy? Przetwarzamy różne informacje w swojej głowie. Lepiej byłoby przejść obojętnie nad tym co nas spotyka, nad doświadczeniami, nad ludźmi, którzy stają na naszej drodze. No i znowu wszystko sprowadza się do uczuć...uczuć,a może bardziej profesjonalnie do emocji, bo gdyby nie te emocje, o ile życie byłoby łatwiejsze. Emocje , wyczytałam gdzieś, że to stan poruszenia naszego umysłu, mojego umysłu.
Umysł, stałam chyba nie w tej kolejce, co powinnam, bo Pan obdarował mnie jakimś wyjątkowo nieprofesjonalnym umysłem, bo za dużo widzę, zbyt mocno czuję. Zaskakuje mnie ten mój umysł, że do głowy potrafią przyjść mi takie rzeczy, o które nawet siebie bym nie podejrzewała.
Czasami lepiej odejść od zmysłów, by nie zawriować. Zastanawiam się skąd biorą mi się takie strumienie świadomości...one płyną, mija sporo czasu zanim je uporząduję. A potem rodzą się nowe i nowe, kolejne...to efekt przeżywania, umsyłowego przeżywania. To nie tylko  to co widzę, co słyszę, to również skojarzenia, które mi się nasuwają. Są połączeniem rzeczywistej chwili i swoistą sumą odczuć jednej chwili. Niektórzy nie zauważają tej drobnej chwili, a ja?... ja ją czuję, dotykam ,celebruję. Ta chwila urasta, staje się chwilą ważną, to z niej czerpię siłę, pozytywne emocje...i odwrotnie też...takie chwile potrafią wpędzić w dół.
Skąd we mnie tyle skomplikowania?
Moje oczekiwania nigdy nie zostaną spełnione.
 Umrę taka nienasycona czułością i pełna skomplikowanych myśli, które błądzą mi po głowie. O ile łatwiej było by mi nie mieć tych wszystkich myśli. O ile łatwiej byłoby myśleć dobre -złe, czarne-  białe. Ale nie, ja muszę zawsze myśleć skoro nie czarne i nie białe to jest coś jeszcze...i zawsze jest COŚ...
Normy są po to, by porządkować świat. Wycieczki poza normy bywają poszukiwaniem jak największego obszaru wolności. W mojej głowie są normy, niektóre uporządkowane a niektóre rzucone tak sobie leżą i jeszcze ich nie poustawiałam,a ja ciągle szukam poza nimi. Ciągle czegoś poszukuję...
Wiem, że tego czego szukam nie znajdę NIGDY, bo nikt na świecie nie może mi tego dać w takim kształcie, w jakim spełniłoby to moje oczekiwania i wyobrażenia.
Pomóc samemu sobie...określić cel główny, cele drobne i trzyamć się tego, by przetrwać...przetrwać te wszystkie niespełnienia...
2014...stan umysłu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz