A w nim
Obojętność zawsze gdzieś
w jego rogu, najpierw maleńka,
prawie niewidoczna stłumiona radosnym Uśmiechem
Chwastem Ogrodu
Rozrasta się w mgnieniu oka,
Gdy staje się okazałą Obojętnością wypełniającą cały Ogród
Dumna z siebie, że w końcu udało jej się na dobre opanować tę niczym niezmąconą Radość i Spokój
Trudno z nią walczyć,
nie pomagają przecież chemiczne związki
Czasami buszując w Ogrodzie dostrzegamy jej cień,
dotkliwy, dokucza nam swym widokiem
Obojętność tak gęsta, że trudno w niej oddychać
Pozwala nam jednak poruszać się w Ogrodzie Zdarzeń
Ktoś go musi uprawiać przecież
Uprawiamy więc, pielęgnujemy, podlewamy
Ale co? Obojętność?
Lepiej nam żyć w gąszczu Obojętności,
bez mrugnięcia okiem mijać się,
Beznamiętnie dotykać swoich ciał
Przyszło nam Żyć w Ogrodzie Obojętności
Przyzwyczajeni już, akceptujemy Ogród
A Ty przytul mnie choć raz jeszcze jeden,
jak Adam Ewę w Edenie... / 16.05.2015/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz