sobota, 22 grudnia 2012

Przygotowania...

Przygotowania do świąt...zakupy, pieczenie , gotowanie, sprzątanie...teraz już ja w roli głównej...,kiedyś, gdy byłam małą dziewczynką czekałam na choinkę, na prezenty...i nie obchodził mnie cały ten zgiełk świąteczny...tamte lata, lata sześćdziesiąte, siedemdziesiąte pamiętam tamten magiczny,świąteczny czas z kubańskimi pomarańczami :), ale pamiętam też olbrzymie blachy takiego kołocza śląskiego, który piekła moja babcia ...sernik, makowiec...robiła też kutię, bo pochodziła spod Lwowa... pamiętam, pamiętam wszystko...ojej chyba się popłaczę, bo mi  się jakoś tak ciepło zrobiło...echhhh...........Pamiętam i pamiętać będę....tamte wspomnienia zostaną NA ZAWSZE...
...a teraz póki co.... siedzę,  piję kawę, patrzę w okno na swój ogród...uśmiecham się do sowich myśli...
Lubię ten mój widok zza okna... choina , karmnik. Co prawda jakoś tak szaro, brak śniegu, ale cieszę się mimo wszystko tymi świętami, spotkaniem z bliskimi...
Uświadomiłam sobie, że to już 11 miesięcy minęło od śmierci mojej mamy...czas, czas...czas...czas...
Potrzebuję bliskości, ciepła, czułości, takich zwykłych dobrych słów, gestów, jak każdy człowiek, mówię o tym otwarcie, nie wstydzę się tego, nie wstydzę się tego co czuję...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz