Mężczyzna,
Kocha prowadzony żądzą instynktu
dotyka mego Ego
w strugach deszczu,
w letniej bryzie
i w promieniach słońca
Drżę wtedy cała skąpana szczęściem i udręką
Jego Ja takie pewne,
Zdobywca
Zawsze pojawia się znikąd
prowadzony dziką namiętnością
Gładzi mą twarz deliktanie
Patrzy w me oczy grzesznie
Zgłodniały mej duszy
On
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz