niedziela, 4 listopada 2012

Deszczowo...

Taki poranek pod "zdechłym Azorkiem" nie lubię takich dni, ale żyć trzeba. Pada i będzie padać cały dzień, chmury straszne, jest 7:38, a tak jakby była jeszcze noc. Listopad uświadamia mi, że jednak jest ponurakiem, ciemnym i nieprzewidywalnym. Znowu myślę, może nad nieistotnymi sprawami, nad pewnymi kolejami losu, nad zachowaniami ludzi, nad relacjami i nijak mi nie idzie to myślenie jednak, bo ja myślę jedno, a inni i tak już decydują za mnie,bo wiedzą lepiej i orientują się w faktach lepiej. Doskonale oceniają innych, och to wychodzi im perfekcyjnie. Umysł ludzki jest jednak nieprzewidywalny i nieodgadniony i można nie wiem jakim być psychiatrą i psychologiem, pedagogiem etc.... to i tak nie przewidzi się tego co zaplanuje drugi człowiek, co powie, jak się zachowa. Utwierdzam się w przekonaniu, że dobrze jest patrzeć, słuchać, ale już niekoniecznie mówić...,tylko ,że bez mówienia się nie da :)
Ale to nie znaczy, że mój dzisiejszy nastrój jest jakiś dziwny, nie jest aż tak źle....zawsze się uśmiecham, bo zawsze jest coś co poprawia mi nastrój i powoduje,że chwile stają się kolorowe. :)
http://www.youtube.com/watch?v=qyoFl1ux2z8

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz