niedziela, 25 listopada 2012

O spadaniu...

Nie mogę się na niczym innym chwilowo skupić...,
zostałam "wychłostana"  w ordynarny sposób po twarzy,
całym ciele...chujowe uczucie...ale sama tego chciałam, nawet się prosiłam,
masochistka pieprzona...dobrze, bo poczułam jak boli, niech boli, jutro przestanie,
a pojutrze już nie będę pamiętała...
Warto czasami spaść z obłoków na Ziemię :), w moim wypadku nie było to miękkie lądowanie...


...dobrze się stało...a niech tam...do diabła z konwenansami i z tą całą elokwencją i elegancją słowa... :)...taki lajf...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz